|
Wycinki
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisany przez Zbigniew Oleksiuk
|
|
W 1921 roku bakcyl piłkarski na dobre zaraził młodzież stołeczną. A ponieważ z Warszawy do Wołomina nawet przy ówczesnych środkach komunikacji nie jechało się dłużej niż godzinę, także tamtejsi gimnazjaliści zaczęli na podmiejskich błoniach, głównie w okolicach cegielni, uganiać się za piłką.
Mecz o nazwę
W tymże 1921 r. powstają w Wołominie dwie drużyny futbolowe. Jedna przyjmuje nazwę Huragan, druga Korona. Były to zespoły, jakie dziś określamy mianem "dzikich". Nie posiadały żadnego statutu klubowego, nie należały do związku piłkarskiego, ich zawodnicy nie byli zobowiązani do okresu karencji przy zmianie barw klubowych. Po dwóch latach taki system organizacyjny nie odpowiadał już wołomińskiej młodzieży. Chciała mieć ona "prawdziwy klub sportowy". Postanowiono stworzyć go na bazie "dzikich" z Huraganu i Korony. Tu powstał spór o nazwę sfuzjowanego klubu. Zdania były podzielone. Wreszcie ktoś rozsądny zaproponował, aby obydwa zespoły rozegrały "mecz o nazwę", a klub przyjmie miano jedenastki, która wygra to spotkanie. W dniu meczu na boisku zgromadziła się prawie cała ludność Wołomina. Zwyciężył Huragan 4:1
|
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Henryk Zimler
|
|
 „Obywatel S. robi honory domu, oprowadza po tych miejscach przeminionych“ - pisze Zofia Nałkowska w szkicu „Na dawnym miejscu życia“. Wybitna pisarka odwiedziła po kilkunastoletniej przerwie - w 1952 roku dom, który należał do jej rodziców, w którym bardzo często, w okresie i później, przebywała. Dom ten znajduje się w Wołominie na tzw. Górkach Wołomińskich, na krańcach miasta.
|
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisany przez Zbigniew Oleksiuk
|
|
Działo się to 12 czy 13 lat temu. Podczas meczu piłkarskiego rozgrywanego w Wołominie pomiędzy lokalnymi rywalami Huraganem i Turowianką zawodnik tego pierwszego Jerzy Cudny doznał złamania nogi. Kontuzja okazała się bardziej skomplikowana niż początkowo przewidywano, co pociągało za sobą przewlekłe leczenie.
- Kiedy byłeś zdrowy, to ciągle namawiali ciebie na mecze i treningi, dziś kiedy leżysz i nie możesz pracować, ten "cały Huragan" nie pomoże ci ani jedną złotówką - robiła mężowi zarzuty jego, skąd in ad bardzo sympatyczna, połowica p. Danusia.
Jurek wiedział, że kasa klubowa jest pusta, że koledzy z "huraganowej" paczki nieba by mu uchylili, ale przecież z pustego i Salomon nie naleje... Kiedy żona ponowiła wyrzuty, Cudny poszeptał z jednym z przyjaciół, który przyszedł go odwiedzić. Nazajutrz przyjaciel ponownie zjawił się w mieszkaniu pp. Cudnych. Wręczając Pani Danusi kopertę powiedział:
- Huragan nie jest bogatym klubem, niemniej Zarząd przesyła Jurkowi 15 tys. zł (w starej walucie - przypis aut.) na leczenie.
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Barbara Ubysz
|
|
Szum koło wołomińskiej służby zdrowia zaczął się w 1972 r. kiedy dyrektorem Zespołu Opieki Zdrowotnej został dr Miłosław Gaca, człowiek niezwykłej energii, nie umiejący działać połowicznie. W to co robi angażuje się bez reszty i podobnego oddania wymaga od współpracowników. Głośno, może niekiedy nazbyt, gani złą pracę, ale równie otwarcie chwali i nagradza dobrą. Z ideą zespolonej opieki lekarskiej zetknął się dużo wcześniej w Olsztynie, stał się jej entuzjastą. Gdy obejmował Wołomin wiedział, że placówki zdrowia znajdują się w ruinie, że śmiertelność noworodków przekracza średnią krajową i że lekarze ordynują według własnych harmonogramów „kiedy się któremu przyjdzie". — Najgorsze, że uważali to za zupełnie normalne i nie poczuwali się do usprawiedliwienia przed oczekującymi pacjentami. A szacunek dla chorego to podstawowa zasada dobrej służby zdrowia. Lekarz musi przyjść na tyle wcześnie do gabinetu, aby przed godziną wyznaczoną na przyjęcie pierwszego pacjenta mógł się do tego przygotować organizacyjnie i psychicznie — mówią zgodnym chórem szefowie wołomińskiego lecznictwa. Poza wymienionym już dr Gacą, dyrekcję tworzą dr Emil Otto - zastępca do spraw opieki zdrowotnej, Adam Tlaga - zastępca do spraw ekonomiczno-administracyjnych, Stefan Żołna do służb społecznych i dr Piotr Łukasiewicz kierownik działu metodyczno-organizacyjnego. Czy można polubić przełożonych o takich wymaganiach?
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
Świetlica wołomińskiego Huraganu wypełniona do ostatniego miejsca. Kilkudziesięciu mieszkańców tej podwarszawskiej miejscowości z nieukrywanym podziwem spogląda na siedzącego wśród nich ciemnowłosego mężczyznę, którego zdjęcia zamieszczane były ostatnio na poczesnych miejscach nie tylko w polskich gazetach.
Gdyby sala, w której przedstawiciele miejscowego społeczeństwa witali opromienionego olimpijską sławą jednego z mieszkańców Wołomina - Tadeusza Walaska, mogła pomieścić nieograniczoną ilość osób, z pewnością zajęłoby w niej miejsca kilkanaście tysięcy sympatyków sportu. Wszyscy oni bowiem, znając z transmisji radiowych i telewizyjnych przebieg turnieju bokserskiego rozegranego w Pallazo dello Sport, pragnęli wysłuchać wspomnień najlepszego, obok Kazimierza Paździora, pięściarza w naszej drużynie olimpijskiej, tego, który uznany został przez specjalne jury AIBA najlepiej wyszkolonym technicznie bokserem spośród 283 zawodników walczących na rzymskim ringu.
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Halina Przedborska
|
|
- Jutro o godzinie 12, na górkach Wołomińskich, w „Domu nad łąkami“ odbędzie się spotkanie zainteresowanych, którzy pragną dom ten przekształcić w muzeum Nałkowskich. Chciałbym, żeby pani pojechała na to spotkanie.
Choć nieprzewidziane zajęcie wypadło akurat w dzień wolny od pracy, polecenie redaktora uradowało mnie. „Dom nad łąkami“, rodzinny dom Zofii Nałkowskiej, tak dobrze znany mi z książek, dom, o którym pisarka wspominała ostatnio niemal w każdym z prasowych wywiadów... jakżesz on wygląda w rzeczywistości?
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
- Spotykaliśmy się u Giertugi w pokoju. Ja, Ela Szymaniak, Kazio Mazurek, Edzio Urbanowski i Krzysiek Urbanowski, Krysia Sokół, Ania Szklarska. To był pomysł Giertugi, żebyśmy zrobili porządek w kaplicy w Ossowie. Chyba była to wiosna 1973 roku. Wziąłem konia od mojego dziadka Nowaka i z kolegami, nie pamietam dokładnie ile osób wtedy pojechało, ale na pewno Edek, Krzysiek i Kazio, pojechaliśmy na Zalasek, na pole mojego pradziadka. Wycięliśmy brzózki, z których zrobiliśmy krzyże - wspomina Sławek Dorociak.
- Formowaliśmy groby, zrobiliśmy brzozowe krzyże, wypisaliśmy i przybiliśmy blaszane tablice z nazwiskami poległych. To, że tam pracowaliśmy, zawdzięczamy śp. księdzu Bogdanowi Giertudze, który nas do tej pracy zmobilizował, wręcz zapędził - mówi Konrad Rytel.
Przed 80 rocznicą Cudu nad Wisłą „pozbieraliśmy“ wspomnienia ludzi, którzy jako pierwsi w powojennej historii tego miejsca zadbali o to, by ludzie o nim nie zapomnieli. Dziś, po wielu latach zacierają sie wspomnienia. Niektóre fakty uległy zapomnieniu, zamazały się szczegóły. Warto więc przypomnieć niektóre nazwiska, osoby, warto przypomnieć ten kawałek historii.
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
Dom nad łąkami - stan sprzed remontu
Ścieżka wiedzie wśród krzaków i wątłej trawy. Trudno posród tej brzydoty, porozrzucanych resztek krawężników odnaleźć ślady niegdysiejszych alejek. Brzegi zatarła spływajaca poboczami woda, a ludzie chodząc na przełaj wydeptali nowe ścieżki.
Tak opisywałem wołomińskie górki latem 1975 roku. Dom rozsypywał się już, ku radości lokatorów czekających na mieszkania w blokach. Gniły odrzwia, ściany pokryły zacieki i głębokie odpryski, z dachu zwisały zardzewiałe rynny. Tamtego lata w tym niewielkim domu gnieździło się 17 osób. Pokój na pieterku zajmował, 82-letni wówczas, Jerzy Surowcew. On jeden próbował ratować ogród i dom przed zniszczeniem.
|
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
Krótka notatka w dziale ogłoszeń "Expressu Wieczornego" w dn. 13.IV. br. poruszyła żywo wielu mieszkańców Wołomina. O oto jej treść:
"Dom nad łąkami" w Wołominie (zamieszkały niegdyś przez Zofię Nałkowską) sprzedam amatorowi (działka przeszło 1 ha do dalszej zabudowy), możliwość mieszkania dla nabywcy. Zgłoszenia pisemne (po obejrzeniu) z podaniem ceny i warunków kupna przesyłać pod adres: Likwidator Spółdzielni, poczta Żyrardów, skrytka poczt. 28.
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 8 |
|