|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisał Zdzisław Wacław Michalik
|
|
Z zasobów mojej pamięci dotyczącej historii Wołomina będę korzystał wyłącznie z wiedzy o dziedzicu Stefanie Nasfeterze i jego małżonce. Działalność bratanka pana dziedzica, reżysera Janusza Nasfetera nie jest mi znana. Znane mi natomiast zaangażowanie pana dziedzica w sprawy przemysłu filmowego, będę mógł przybliżyć osobom, które ten temat interesuje.
|
|
Więcej…
|
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisał Zdzisław Wacław Michalik
|
|
Było więc tak: w dniu 10 sierpnia 1914 roku powołany został Komitet Obywatelski wraz ze Strażą Obywatelską. Rozpoczęła się budowa osady fabrycznej-miejskiej, według wcześniejszego projektu inż. Henryka Wojciechowskiego. W roku 1916 okupacyjne władze niemieckie zgodziły się na wydzielenie osady miejskiej Wołomin z gminy Ręczaje. Jednakże prawną datą powstania miasta jest dekret o samorządzie miejskim z dnia 4 lutego 1919 r., podpisany przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, prezydenta ministrów Ignacego Paderewskiego i ministra spraw wewnętrznych, Stanisława Wojciechowskiego.
Naturalną konsekwencją tego faktu, w dniu 9 marca 1919 roku, Rada Gminna gminy Wołomin zdecydowała swój skład osobowy przemianować na Radę Miasta, a dotychczasowego wójta gminy Wołomin - Józefa Lewańskiego, wybrano na pierwszego burmistrza Wołomina. Na posiedzeniu Rady w dniu 29 czerwca 1919 r. postanowiono m. in. rozwiązać problem elektrycznego oświetlenia miasta i uchwała tego posiedzenia zaowocowała zakupieniem oraz uruchomieniem dwóch dynamomaszyn, wytwarzających prąd. Elektrownia przy ulicy Daszyńskiego miała sporo szczęścia - w dniu 3 września 1939 roku, gdy podczas korsarskiego nalotu Luftwaffe na nasze miasto, jedna ze zrzuconych bomb o dużej mocy niszczycielskiej, wymierzonej w elektrownię spadła w odległości mniejszej od 1 metra... i nie eksplodowała. Tuż przed dniem 1 września 1939 r. elektrownia otrzymała dostawę dużej cysterny kolejowej paliwa dla swych dynamomaszyn, co pozwoliło na pewien okres czasu uniknąć kłopotu energetycznego.
|
|
Więcej…
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisał Zdzisław Wacław Michalik
|
|
Budynek główny Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołominie to przede wszystkim sala kinowa, która w szczególnych okolicznościach była też salą teatralną. Odbywały się w niej uroczystości społeczne i oświatowe. Po zburzeniu kościoła w sierpniu 1944 roku przez wycofujące się wojska niemieckie, odprawiane były nabożeństwa, a nawet mecze bokserskie. Na piętrze mieściła się sala prób Orkiestry Dętej i biuro zarządu OSP. W miejscu gdzie obecnie stoi budynek transformatorowni energetycznej, istniała bardzo ważna dla ćwiczeń sprawnościowych strażaków, kilkupiętrowa wspinalnia. Dużo emocji u osób obserwujących ćwiczenia budziło samo ratowanie się przy pomocy liny, mające fragmenty skoków spadochronowych. Pamiętam, że zwycięzcą zawodów sprawnościowych był strażak nazwiskiem Kaczor (?). Inni, a liczni strażacy, niewiele mu ustępowali.
Gospodarzem i dozorcą całego budynku był pan Połomski. Zaś jednym z bardzo zasłużonych strażaków w tamtym czasie był Zielewski (?), ojciec zamordowanego pod koniec 1944 roku syna Aleksandra, który podzielił los swoich kolegów Zbyszka Jugo syna warszawskiego strażaka i instruktora hutniczej straży pożarnej huty "Praca" w Wołominie i Janusza Janczewskiego (?) syna znanego w tamtym czasie kolejarza.
|
|
Więcej…
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisał Zdzisław Wacław Michalik
|
|
Dawno, dawno temu, bo jeszcze przed pierwszą wojną światową, w Wołominie, w restauracji zwanej "Pod Strzechą", odbywał się bankiet, fundowany przez właściciela garbarni – pana Bajera. Uczestnicy bankietu fetowali szefa grupy mechaników, którzy po mistrzowsku wykonali modernizację miejscowej garbarni. Jednym z uczestników imprezy suto zakrapianej alkoholem był pan Feliks Koprowicz, szef tej grupy właśnie. Po kilku toastach wzniesionych na cześć mistrza, jeden z uczestników bankietu zgłosił propozycję, aby pan Koprowicz związał się na stałe z Wołominem. Właśnie nadarza się okazja wprost wyśmienita, jest bowiem do sprzedania duży lokal sklepowy przy ulicy Kościelnej, w którym energiczny pan Feliks może osiągnąć handlowy sukces. Spożyty alkohol ułatwił podjęcie decyzji kupna lokalu i w ten sposób pan Koprowicz stał się właścicielem firmy "Sklep Polski Feliksa Koprowicza" w Wołominie.
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|