|
lata dwudzieste
|
Historia -
przed 1939
|
|
Wpisał Bolesław Waligóra
|
Położenie ogólne
Bój pod Ossowem posiada odbicie w różnych utworach, pisanych prozą lub wierszem, związało się z nim wiele legend, które powstawały już na drugi dzień po walce, Z tych powodów dla wielu Ossów - to polskie Verdun. Nie chodzi mi tu o prostowanie nieścisłości i wręcz bredni, które na ten temat pisano, chcę tylko podać przebieg tego epizodu ściśle, tak, jak mi pozwalają na to posiadane materjały. Liczę się również z tem, iż relacje uczestników, które otrzymuje Wojskowe Biuro Historyczne, uzupełnią i ostatecznie ustalą szczegóły; niemniej jednak już dziś można podać w zasadniczych linjach przebieg działań pod Ossowem.
Bój ten jest z wielu względów ciekawym fragmentem obrony pod Warszawą i zasługuje na uwagę.
|
|
Więcej…
|
|
|
Historia -
przed 1939
|
|
Wpisał Bolesław Waligóra
|
|
Przerwanie frontu w dniu 14. VIII.
Z rana dnia 14. VIII. między godzinami 3 i 4 nieprzyjaciel podjął „z ogromną brawurą" silne natarcie, kierując je po obu stronach drogi przez Leśniakowiznę w kierunku Ossowa. Natarcie ogarnęło prawe skrzydło IV/47., III/33,, części 1/33, i P36. p. p. Przed wyruszeniem natarcia nieprzyjaciel wykonał krótki artyleryjski napad ogniowy, poczem pchnął do szturmu kilka fal piechoty.
Piechota nieprzyjacielska nie napotkała wielkiego oporu, gdyż 1/36, oraz część I 33. p. p., które obsadzały dość rozległy odcinek na południe od drogi Leśniakowizna-Majdan, uległy przewadze nieprzyjaciela i zachwiały się, cofając się w stronę Leśniakowizny. Temu samemu losowi uległa 3. i 4. kompanja 33. p. p, W trakcie wycofywania się z Leśniakowizny padł ranny dowódca II. bataljonu 33, p. p. por. Świątkowski.
|
|
Więcej…
|
|
Historia -
przed 1939
|
|
Wpisał Bolesław Waligóra
|
Walka w Ossowie
Dotychczasowa więc kontrakcja, polegająca na rzucaniu kolejno różnych oddziałów do przeciwuderzeń nie dała wyników; oddziały nie zdołały często uszykować się do walki, kiedy porywał je chaos odwrotu i zmuszał do cofania się w popłochu.
Wkrótce masa uciekających wpadła do Ossowa. Część żołnierzy, nie mogąc się opamiętać i otrząsnąć z panicznego strachu, pędziła dalej w głąb wsi. Część, zresztą nieliczna, skupiała się grupkami koło swoich oficerów; tak np. kilkudziesięciu ludzi zdołał utrzymać przy sobie ranny ppor. Szuije, podobną grupkę żołnierzy przyprowadził również por. Zdrojewski i zajął stanowiska u zachodniego wylotu Ossowa. Po przybyciu do wsi por, Zdrojewski udał się do dowódcy pułku, lecz widząc panujący chaos i słysząc coraz to silniejszy ogień na wschodnim krańcu Ossowa, wrócił zpowrotem, zbierając po drodze rozproszonych żołnierzy.
|
|
Więcej…
|
|
Historia -
przed 1939
|
|
Wpisał Bolesław Waligóra
|
Działalność artylerii 8. d. p.
Działalność artylerji 8. d. p. była z różnych przyczyn ograniczona. Wiemy, że walki w dniach 13. i 14. VIII. nie pozwoliły zarówno piechocie jak i artylerji dostatecznie przygotować się do obrony.
Rano 14. VIII. lewoskrzydłowe baterje musiały zmienić stanowiska oraz utraciły punkty obserwacyjne na I. pozycji, Płk. Pożerski wspomina, że na skutek wypadków pod Leśniakowizną musiał lewoskrzydłowy dywizjon odciągnąć wstecz a środkowy skierować o 90 stopni w lewo od zasadniczego kierunku. Przemieszanie oddziałów i chaos walki w Ossowie nie mógł wpłynąć dodatnio na pracę artylerji, pomimo obecności dowódcy brygady artylerji w Ossowie. Jedynym jego środkiem łączności byli łącznicy konni i oficer ordynansowy.
|
|
Więcej…
|
|
Historia -
przed 1939
|
|
Wpisał Bolesław Waligóra
|
|
Przy analizie boju pod Ossowem rzuca się przedewszystkiem w oczy słabość zorganizowanej obrony. Jednak w ówczesnych warunkach trudno było inaczej rozwiązać zadanie. Początkowo 8, d. p, miała na odcinku tylko 21. p. p., gdyż żądano od niej pozostawienia jednej brygady w odwodzie armji. 13. VIII, 21. p.p. został wzmocniony batalionem 36. p. p., co dało ostatecznie około 600 bagnetów na 8 km odcinka. Liczono, że przybyłe uzupełnienia wydatnie zwiększą cyfrę bagnetów. Okazało się jednak, że uzupełnienia nie przybyły na czas. Na odcinku znajdowało się 12 do 17 karabinów maszynowych, lecz nie wszystkie nadawały się do użycia. Umocnienia polowe, które dywizja zastała na przedmościu, również nie były jeszcze gotowe.
|
|
Więcej…
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisał Jadwiga Markowska
|
|
Zima roku 1929-ego zaznaczy się na długie lata w pamięci mieszkańców Europy. Fala silnych mrozów przeszła przez kraje Europy. Takich mrozów najsŁarsi ludzie nie pamiętali. Mróz w nocy z 7-go na 8-go lutego dochodził do 43° Celsjusza. Przy tym spadła ogromna masa śniegów, często tamująca komunikację. Używali w tym roku narciarze i saneczkarze Dla nich białe puchy śnieżne, to radość życia, to rozkosz pędu przez prześliczne, białe rozłogi wyiskrzone mrozem, śmiejące się do słońca brylantami i bielą, nieskalaną. Na torach saneczkarskich, na terenach narciarskich, na ślizgawkach ruch, śmiech, wesele... ale w ubogich izbach nędzarzy straszna niedola szczerzyła zęby... Dla biedaków straszne były długie tygodnie mrozów. Zimą i tak zawsze im trudno, i tak im zimno w nie dość ogrzewanych izbach, ale w tym roku to już było klęską. Parę zarobionych groszy trzeba było podzielić pomiędzy chleb i węgiel. Trzeba było chleba zjeść mniej, aby było przy czym ugotować strawy, bez której w zimnej izbie nie można by wyżyć. A bywały dni, w których nie można było dostać węgla. Nie spodziewano się takich katastrofalnych mrozów, zapasy były małe, dowóz w skutek zawiei śnieżnych niemożliwy.
|
|
Więcej…
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisał Jadwiga Markowska
|
|
Dnia 3-ego września dalekobieżny pociąg warszawski wyrzucił mnie o godzinie 7,40 w Wołominie... Wołomin ! Nowa placówka życiowa, nowe pole pracy. Nie znałam go przedtem zupełnie. Na chybił - trafił wniosłam podanie na pierwsza, mniej więcej odpowiadająca, posadę, zdając się na los. Było to bardzo interesujące zresztą - przybyć do nieznanego środowiska, zupełnie innego niż to, w którym dotychczas pracowałam niż to, w którym się wychowałam. Snuły mi się w umyśle tysięczne obrazy stosunków, otoczenia, rodzaju pracy, wszystko przecie w marzeniach możliwe.
Z tych moich marzeń wysuwała się sylwetka samego miasteczka: utopione w zieleni drzew uliczki, może jesienią błotne, ale latem i zimą tchnące świeżością zieleni i bielą śniegu. Musiałam gdzieś umieścić parę brudnych uliczek żydowskich, ale te usunięte gdzieś w bok nie psuły horyzontu. Wrażenie takiego obrazu potęgowały widoki przesuwające się przed oczami moimi z okien wagonu: tuż za Warszawą do Ząbek, szeroka mazowiecka płaszczyzna, charakterystycznie pusta, jakby oczekująca na nowe gmachy rozwijającej się Warszawy. Od Ząbek do Zielonki i dalej mile pieściły oko ładne wille na skraju, jak się zdawało, dużego lasu. Obiło mi się o uszy jeszcze na Pomorzu, że Wołomin jest miejscowością klimatyczną, toteż przekonywałam siebie, że miasteczko składać się będzie z takich właśnie willi i domków z ganeczkami.
|
|
Więcej…
|
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisał Marzena Kubacz
|
|
W okresie międzywojennym tytuł Honorowego Obywatela Miasta Wołomin przyznawano osobom, które przez swoją działalność społeczną i pracę zawodową zasłużyły się w budowaniu niepodległości i przyczyniły się do rozwoju miasta. Zwyczaj wyróżniania obywateli tą godnością był znany w miastach polskich już w XIX w. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Związek Miast Polskich ponownie wysunął pomysł takiej nobilitacji mieszkańców.
Nadanie zaszczytnego tytułu Honorowego Obywatela wiązało się z podjęciem przez Radę Miejską w Wołominie stosownej uchwały oraz wręczeniem dyplomu. Sporządzano go na ozdobnym papierze, dekorowano ręcznie wykonanymi rysunkami. Po tekście podkreślającym zasługi wyróżnionego, umieszczano podpisy burmistrza i radnych miejskich. Dyplom wręczano na specjalnie przygotowanej uroczystości w mieście, lub delegacja Rady Miejskiej udawała się do uhonorowanego i przekazywała mu dyplom.
Udokumentowane są trzy akty nadania Honorowego Obywatelstwa Wołomina w niepodległej Polsce.
|
|
Więcej…
|
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisał Anna Wojtkowska
|
|
Ochronka, w której opieką otaczano dzieci w wieku 4-7 lat, powstała w 1919 r. Zajmowany przez nią lokal prawdopodobnie mieścił się dwa stopnie niżej niż parter w budynku Publicznej Szkoły Powszechnej nr 1 i nr 2, przy ul. Wileńskiej 32 róg Długiej (obecnie Legionów). W placówce pracowały dwie nauczycielki: Helena Żylińska (kierownik) oraz Janina Zamojska. W tym czasie dzieci brały udział w różnego rodzaju zabawach i pogadankach, jednak najważniejszym celem nauczycielek było przygotowanie wychowanków do rozpoczęcia nauki w l klasie.
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 2 |
|