Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaHistoriaII Wojna Światowa • Wołomiński wrzesień '39
Wołomiński wrzesień '39
Historia - II Wojna Światowa
Wpisany przez Jacek Milewski   

Walki wrześniowe w 1939r. ominęły Wołomin. Na północnym Mazowszu 20 Dywizja Piechoty po trzydniowych bojach pod Mławą odeszła na rozkaz i opóźniała nieprzyjaciela na kierunku warszawskim. Nadszarpnięta w walkach 8 DP zbierała się w marszu, kierując się ostatecznie na Modlin, gdzie formowała się już załoga twierdzy. Zażarte boje toczyły się na kierunku północno-wschodnim. Tamtędy odchodziły 1,33 i 41 DP, stawiając mocny opór na rubieżach Narwi, Bugu i Liwca. Wojska te kierowały się na Mińsk Maz. i Kałuszyn. W Kałuszynie doszło do słynnej, nocnej szarży podczas odbijania miasteczka.

Tak więc Wołomin pozostawał w biernej strefie, pomiędzy dwoma skrzydłami niemieckiego natarcia. Przez pierwszy tydzień września przez stację kolejową przemieszczały się jeszcze transporty kolejowe, lecz ruch ten stopniowo zamierał. Poza lotniskami polowymi w Zielonce nie było na naszym terenie ważnych celów dla lotnictwa bombowego a umocnienia obronne Pragi rozciągały się w rejonie Marek i Ząbek.

Po pierwszych dniach spokoju a nawet optymizmu w mieście zaczęło szybko narastać poczucie zagrożenia. Czujnie wsłuchiwano się w komunikaty radia warszawskiego. Własnymi drogami docierały plotki i pogłoski. Dotarł więc i nieszczęsny rozkaz wzywający wszystkich, podlegających mobilizacji mężczyzn do skierowania się na południowy-wschód, gdzie miały formować się armie rezerwowe. Setki młodych i starszych ochotników z podręcznym bagażem wyruszyło z miasta w kierunku na Stanisławów. Po kilkudniowej tułaczce wskutek sprzecznych dyspozycji i pogłosek oraz informacji o bliskości Niemców, większość spośród nich powróciła. Wobec tego chaosu informacyjnego miasto opuścili też niektórzy z przedstawicieli władz, szefów ważniejszych instytucji, policjantów.

Niemcy nie kwapili się z wkroczeniem do Wołomina. W tej sytuacji powołana została Straż Obywatelska. W jej skład weszli cieszący się zaufaniem obywatele miasta: urzędnicy, nauczyciele, kupcy, rzemieślnicy, podmiejscy włościanie. Straż nie miała żadnego uzbrojenia. Jej zadaniem było wzmożenie stanu bezpieczeństwa wewnętrznego miasta. Kilkudziesięciu strażników patrolowało - zwłaszcza nocą - ulice i okolice ważniejszych obiektów i instytucji. Lecz poważniejszych aktów kryminalnych nie odnotowano. Oczywiście obowiązywało zaciemnienie i godzina policyjna. Jednak mieszkańcy licznie wylęgali nocami na dachy. Z grozą patrzono na stojącą nad Warszawą, ognistą łunę. Widać było rozbłyski wybuchów bomb i pocisków. Dobiegały stamtąd nieustanne odgłosy kanonady.

Kolejne objawy popłochu pojawiły się w drugiej połowie września, pociągając za sobą dość liczną falę ucieczkową. Otóż pojawiły się uporczywe pogłoski, iż Armia Czerwona ma objąć okupacyjną tereny położone na wschód od Wisły. Trudno dociec źródeł tej pogłoski, ale w owym czasie miała ona prawdziwe podstawy. Zgodnie z tajnymi klauzulami paktu Ribbentrop-Mołotow tak miała się ukształtować granica pomiędzy III Rzeszą a ZSRR.

Korekta nastąpiła dopiero 28 września. Wojska sowieckie już zajęły obszar Łomża-Łuków-Biała Podlaska. Mieszkańcy naszego regionu dobrze pamiętali wyczyny krasnoarmiejców w 1920 r., więc kto mógł, próbował się przedostać na stronę niemiecką. Podczas ostatecznego zajmowania Wołomina Niemcy nie napotkali na zbrojny opór. Nie było tu wszak liniowych oddziałów wojskowych.

Okupant zaczął ustanawiać swoje porządki. Określono zakres funkcjonowania władz komunalnych i innych instytucji. Wszystkie miały pracować pod nadzorem niemieckich urzędników (często folksdojczów). Granatowi policjanci mieli (pod groźbą kary śmierci) powrócić do służby, tyle że bez godła państwowego na czapkach. Określone zostały zasady pracy przemysłu, rzemiosła i rolnictwa wraz z ustaleniem wymiaru świadczeń i kontrybucji.

Początkowo miasto nadzorowane było przez żandarmerię polową. Stopniowo zaczęła się pojawiać policja niemiecka, a w końcu także gestapo. Miasto powoli przystosowywało się do życia w okupacyjnych warunkach. Wprawdzie nastroje były żałobne, z ustaniem działań wojennych sytuacja musiała ulegać swoistej stabilizacji. Powracali uchodźcy i zdemobilizowani żołnierze. Otwierano sklepy i warsztaty. Pojawiła się też i nadzieja. Z nasłuchu radiowego dowiedziano się o powstaniu rządu emigracyjnego i formowaniu armii polskiej we Francji. Już z nadejściem wiosny zaczęto spodziewać się Sikorskiego.

Świadomi źródła niepożądanych informacji Niemcy nakazali konfiskatę - i to pod groźbą kary śmierci - wszystkich radioodbiorników. Wobec niezbyt licznych sił okupujących miasto, najeźdźcy tolerowali jeszcze przez pewien czas działanie Straży Obywatelskiej. Funkcjonowała przynajmniej do 11 listopada. Wkrótce ją rozwiązano. W warunkach okupacyjnej nocy w życiu miasta zaczai pojawiać się i narastać nurt podziemny. Powracali ukradkiem oficerowie, podchorążowie, podoficerowie - uczestnicy wrześniowych bitew, którym udało się uniknąć niewoli.

Początkowo w wąskich kręgach środowiskowych tworzyły się zręby konspiracyjne organizacji. Najważniejszą z nich były ?Wilki", przechodząc z czasem pod komendę Związku Walki Zbrojnej a następnie Armii Krajowej. Liczne w mieście harcerstwo było bazą niezawodnego naboru do Szarych Szeregów. Równolegle rozrastały się szeregi Narodowych Sił Zbrojnych. W najgłębszej konspiracji działała miejska delegatura rządu emigracyjnego. Szybko rozwinęła się akcja informacyjna i sieć tajnego nauczania. W miarę krzepnięcia organizacji zaczęły narastać w mieście i okolicach akcje sabotażowe a z czasem i zbrojne uderzenia odwetowe. To z tego powodu Niemcy zaczęli określać Wołomin mianem ?Banditenstadt". Dla niepokornego miasta mógł to być wyłącznie powód do dumy.

Wieści Podwarszawskie, 36/1999

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack